W Tarnobrzegu

Miał być miłością na resztę życia, okazał się katem

Miał być miłością na resztę życia, okazał się katem

– Jesteśmy dla siebie ostatnią szansą, taki tekst mieliśmy wygrawerowany na naszych obrączkach. On po przejściach, ja po przejściach, myślałam, że stworzymy normalną rodzinę. Był dobry, kochający, dbał o moich synów – mówi Beata, którą w nocy z 18 na 19 stycznia br. kilkakrotnie dźgnął nożem mąż. Do tragedii doszło na jednym z tarnobrzeskich osiedli. Jej świadkami były dzieci.

Pozszywane rany zadane nożem kuchennym przez męża, Beata ma na głowie i lewej ręce. Do tego podbite oczy i zmasakrowany kark. Mężczyzna dusił ją i bił kijem od mopa. Kiedy kij złamał się, zamierzał wycelować nim w brzuch kobiety. Na szczęście w amoku uderzył nim w jedną z rur w łazience. – Kiedy prysnęła woda, mąż przestał mnie atakować. Gdyby nie to, być może nie byłoby mnie na tym świecie – mówi kobieta. Z relacji pokrzywdzonej wynika również, że była duszona. – Ledwo trzymałam się na nogach. Moi synowie sparaliżowani strachem nie wyszli ze swojego pokoju, pomimo że tak głośno krzyczałam. Po całym zajściu nie czułam nawet bólu – wspomina Beata.

Zaprowadził pod SOR

Jej życiowy partner w obawie o jej stan zdrowia podprowadził ją na izbę przyjęć tarnobrzeskiego szpitala. Kobieta nie odważyła się na skorzystanie z pomocy medycznej. – Darek, bo tak na imię ma mój życiowy partner, zagroził, że jeśli powiem co się stało, zrobi krzywdę moim synom – relacjonuje kobieta. – Dlatego z obawy o bezpieczeństwo dzieci wróciłam razem z mężem do domu. Byłam w szoku, nie czułam bólu ani tego, że jestem aż tak poraniona.

Mężczyzna spędził noc u swojej matki, mieszkającej w tym samym bloku. Beata sama opatrzyła rany zadane nożem, po czym położyła się spać. – Około godziny piątej nad ranem mąż wrócił, położył się na łóżku obok mnie, jakby nic się nie stało. Prosił o wybaczenie, tłumacząc, że nie wie co w niego wstąpiło. Mówił, że boi się powrotu do więzienia, a taki wyrok na nim ciążył. Przepraszał również dzieci, za to że tak je skrzywdził – opowiada Beata.

Po przeprosinach, mężczyzna spakował najpotrzebniejsze rzeczy i poinformował swą partnerkę, że opuszcza rodzinę. – Powiedział, że żałuje tego co zrobił, że już więcej się nie zobaczymy i wyszedł – opowiada Beata.
Po tym wszystkim, kobieta będąca na skraju wyczerpania zasnęła. Kiedy rano obudziły się dzieci, zobaczyły ją w tragicznym stanie – pociętą i we krwi. Beata myślała, że poradzi sobie sama, że nie będzie interweniowała. – Na widok ran, obolała, zaczęłam tracić przytomność. Wiedziałam, że to ostatni moment na wezwanie pomocy.
Poszukiwania

Na miejsce zdarzenia dotarło pogotowie oraz policja. Widok był przerażający. Pokrzywdzona miała na ciele rany cięte, zasinienia spowodowane podduszeniem oraz liczne krwiaki. Policja wszczęła poszukiwania mężczyzny. Podejrzanego udało się zatrzymać na terenie powiatu sandomierskiego. Prokuratorskie przesłuchanie dało podstawę do przedstawienia sprawcy dwóch zarzutów.

Okazało się, że Darek ma za sobą bogatą przeszłość przestępczą. Notowany był za przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu. Dlatego też po ostatnim zajściu, sąd przychylił się do wniosku prokuratora i wobec 38-letniego sprawcy zastosował trzymiesięczny, tymczasowy areszt.

Trudna miłość

To miał być związek na resztę życia. Ona po przejściach z dwójką dzieci, on z przeszłością kryminalną. Poznali się półtora roku temu przez internet, ale szybko okazało się, że mieszkają w tym samym bloku. – Darek po kilkunastu latach wyszedł z więzienia, chciał wyjść na prostą, kończąc z trudną przeszłością. Ja byłam w trudnej sytuacji życiowej, a on potrafił być przyjacielem – wspomina Beata.
Przyjaźń przerodziła się w uczucie. Relacje między Beatą a Darkiem były coraz bliższe. – Okazało się, że łączy nas coś więcej niż przyjaźń. Wydawało mi się, że znalazłam szczęście. Tworzyliśmy idealną parę. Zakochałam się w Darku i mając świadomość jego kryminalnej przeszłości, wyszłam za niego. Na obrączkach mieliśmy wygrawerowany napis, że jesteśmy dla siebie ostatnią szansą – mówi Beata.

Z relacji pokrzywdzonej wynika, że mężczyzna realizował się w roli ojca, pomagał chłopcom w odrabianiu lekcji, opowiadał im ciekawostki o świecie, wspólnie z nimi oglądał programy naukowe. – Nawet kurator sprawujący opiekę nad mężem dziwił się, że Darek jest w stanie resocjalizować się po kilkunastu latach odsiadki. Wierzyłam, że wszystko jest na dobrej drodze – zaznacza Beata.

Złamana psychika

Przełomowym momentem w ich życiu był wrzesień 2015 roku. Wtedy ujawniła się słaba psychika mężczyzny, który po kilkunastoletniej odsiadce ( wg relacji jego partnerki to usiłowanie zabójstwa), ponownie popadł w konflikt z prawem – w lutym 2015 roku postrzelił z broni gazowej 21-letniego mężczyznę. Darek przewidywał, że wyrok w zawiasach zostanie przywrócony. – We wrześniu2015 roku mąż zniknął na dwa miesiące. Im bliżej było sprawy związanej z postrzeleniem, tym bardziej pogarszał się jego stan psychiczny. On panicznie bał się więzienia i tego, że jak będzie w nim przebywał, ja go zdradzę – twierdzi Beata.

Para obiecywała sobie, że po odsiadce wyroku przez Darka, zacznie życie na nowo. – Planowaliśmy, że wyjedziemy z tego miasta, by odciąć się od tego co było. Ja go pokochałam pomimo jego przeszłości. Wierzyłam, że uda nam się być prawdziwą rodziną… – Te emocje kumulowały się w nim do tego stopnia, że kilka dni temu, będąc pod wpływem alkoholu stwierdził, że woli mnie zabić, niż jako więzień mieć świadomość, że go zdradzam, że chodzę na prawo i lewo – twierdzi Beata.

Ocalona cudem

Dorota uszła z życiem. Dziś ma jednak świadomość, że zbyt szybko zaufała nieodpowiedniemu człowiekowi. – Ostrzegam wszystkie samotne kobiety przed zawieraniem znajomości za pośrednictwem internetu. Wiem, że nie zawsze mogą one kończyć się tragedią, tak jak w moim przypadku, ale zanim wpuści się kogoś do swojego życia, trzeba poważnie się nad tym zastanowić – apeluje.

Utrapieniem Doroty jest nie tylko trudna sytuacja rodzinna. Dzieci oraz ona są pod opieką psychologa oraz pedagoga. – Do końca marca musimy opuścić mieszkanie, które zajmujemy. Po tym terminie nie mamy dachu nad głową. Gdzie się podziejemy? – pyta zrozpaczona matka.

Kobiecie potrzebna jest pomoc rzeczowa i materialna. – W ciągu najbliższych kilku dni pozbawieni zostaniemy lodówki. Nie mamy też telewizora. Najważniejszą jednak sprawą jest bezpieczny kąt dla naszej trójki. Chłopcy już tak dużo przeszli, byli przecież świadkami zbrodni – płacze Beata.

Usiłowanie zabójstwa kobiety nie uszło uwadze stacji TVN. Wiemy, że jej dziennikarze zainteresowani są sprawą i zabiegają o kontakt z Beatą.

pobicie

Monika Stojowska, fot. B. Myśliwiec

Zobacz Komentarze (1)

1 Komentarz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

W Tarnobrzegu

Więcej w W Tarnobrzegu

Budowa obwodnicy Tarnobrzega oficjalnie rozpoczęta

rta24.eu5 marca 2021

Wirtualne Dni Otwarte PUZ 8-12 marca

rta24.eu5 marca 2021

Sytuacja hydrologiczna i meteorologiczna na naszym obszarze jest korzystna

rta24.eu3 marca 2021

Konkurs – Znów dobrze się czuję, gdy o bezpieczeństwie rymuję!

rta24.eu2 marca 2021

Atrakcyjna oferta sklepu rowerowego TIP-TOP Raty 0 %

rta24.eu1 marca 2021

Huta Stalowa Wola na rzecz walki z Covid-19

rta24.eu1 marca 2021

Rozpoczęto prace przy Centrum Wspinaczkowym w Tarnobrzegu

rta24.eu26 lutego 2021

Geoportal Miasta Tarnobrzega – utrudnienia z dostępnością

rta24.eu26 lutego 2021

#ekowyzwanie – “Rolnik” wyróżniony

rta24.eu25 lutego 2021