wydarzenia

“Parasole” i “Żółte Brzuchy”

“Parasole” i “Żółte Brzuchy”

Wakacje to dobry czas na wycieczki po naszym regionie. Widły Wiały i Sanu maja wiele ciekawych miejsc związanych z historią Polski. To, co budzi zastanowienie, to coraz więcej miejsc upamiętniających granice zaborów. To dziwne, że odtwarza się granicę między zaborem rosyjskim i austriackim choć przecież zabory to nie powód do dumy w polskiej historii. Co jednak ciekawe te 123 lata braku własnego państwa i podziałów między Rosję, Austrię i Prusy wprowadziło różnice w zwyczajach, podejściu do prawa, religijności, które pokutują do dziś.

WISŁA RZEKA GRANICZNA

Najwięcej tych zaborowych pozostałości widać na obu brzegach Wisły. Do dzisiaj, choć już rzadko, można usłyszeć jak ktoś, złośliwie określa sąsiada zza Wisły jako “parasol” alby “żółty brzuch”. “Parasolami” określali mieszkańcy zaboru austriackiego mieszkańców zaboru rosyjskiego. Chodziło o to, że ci z “kongresówki” dla podkreślenia elegancji i sytuacji materialnej, nosili parasole, co mieszkańcy Galicji, która była synonimem biedy, wyśmiewali. “Żółty brzuch” to było pogardliwe określenie na mieszkańców zaboru austriackiego. Przezwisko wzięło się stąd, że żółty kolor był głównym kolorem na fladze austriackiej, a w heraldyce kolor żółty jest synonimem złotego. I tu wkrada się mały paradoks, bo po latach, kolor żółty nadal był symbolem regionu w widłach Wisły i Sanu, ale już nie ze względu na zabory tylko na zagłębie siarkowe.

JEDNI W KOŚCIELE SIEDZĄ INNI GO OMIJAJĄ

Chyba najbardziej trwałe różnice między zaborami widać w stosunku do praktyk religijnych. Galicja uważana była za twierdzę kościoła i katolicyzmu. I choć różnie z tym bywało, to do dzisiaj tereny w widłach Wisły i Sanu uważane są za będące pod dominującym wpływem Kościoła. Odwrotnie jest na terenach byłego zaboru rosyjskiego. Tutaj Kościół nie ma tak dominującego wpływu, a w praktykach religijnych bierze udział znacznie mniej osób. Do silnego zderzenia tych odmiennych tradycji doszło w momencie powstania diecezji sandomierskiej. Dla wielu księży z byłej diecezji przemyskiej, czyli z byłego zaboru austriackiego, szokiem było objecie parafii po drugiej stronie Wisły. W Galicji wierni proboszcza słuchali we wszystkim i taki ksiądz czuł i wiedział, że ma władzę. Taca była pełna, a parafianie przeważnie hojni. W okolicach Sandomierza i Opatowa inaczej. Księża z okolic Tarnobrzega i Stalowej Woli przeniesienie do parafii za Wisłę uważali za ciężką karę. Trudno powiedzieć, jakie są korzenie tych podziałów, bo na pewno zabory nie były najważniejszą przyczyną.

O innych ciekawostkach i dziwactwach jako pozostałości zaborów wkrótce.

Andrzej Poniedzielski

Kliknij aby dodać komentarz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

wydarzenia

Więcej w wydarzenia

Straż miejska pomoże uruchomić auto po mroźnej nocy

rta24.eu21 stycznia 2021

Kierowca fiata wjechał w słup

rta24.eu21 stycznia 2021

Zajęcia z obsługi dronów w tarnobrzeskiej “Prymasówce “

rta24.eu21 stycznia 2021

Poszukiwany mężczyzna trafił do zakładu karnego

rta24.eu21 stycznia 2021

Zmarł Kazimierz Warchoł–Wilewski pseudonim “Pantera”

rta24.eu21 stycznia 2021

Konkurs „Czytelnik Roku 2020” rozstrzygnięty

rta24.eu20 stycznia 2021

Interwencje strażaków w powiecie – podsumowanie 2020 roku

rta24.eu20 stycznia 2021

W Jamnicy auto wpadło do rowu

rta24.eu20 stycznia 2021

Nocny drift pijanego kierowcy zakończył się w areszcie

rta24.eu20 stycznia 2021