W Tarnobrzegu

Steczkowscy – sposób na udaną rodzinę?

Steczkowscy – sposób na udaną rodzinę?

Kilka tygodni temu ukazała się książka autorstwa Agaty Steczkowskiej i Beaty Nowickiej pt. “Steczkowscy. Miłość wbrew regule. Osobista biografia rodziny”. Ta książka powinna się się cieszyć dużym zainteresowaniem w Stalowej Woli, bo w sporej części Stalowej Woli dotyczy.

Okres świąt wielkanocnych nadaje się do dyskusji w rodzinnym gronie o różnych sprawach. Przeszłość Stalowej Woli i ludzie z nią związani, to dobry powód do plotek i lekkich wspominków, ale i do poważniejszych dyskusji. Książka “Steczkowscy” powinna być dobrym powodem do takich rozmów. Postaramy się przedstawić ją w dwóch częściach. W pierwszej omówimy ogólnie książkę. Zadamy kilka pytań o sprawy, które pominięto. W drugim artykule omówimy przedstawione przez Agatę Steczkowską związki i relacje rodziny Steczkowskich ze Stalową Wolą. Nie brak w Stalowej Woli ludzi, którzy dobrze pamiętają Steczkowskich i mieli z nimi mniej lub bardziej bliskie związki. Ciekawie wypadłaby konfrontacja książki z ich wspomnieniami.

KTO SIĘ OBURZY, KTO SIĘ UCIESZY

Od razu trzeba powiedzieć, że jeżeli ktoś szuka w książce skandali, różnych sensacji to się rozczaruje. Mimo tego książkę czyta się dobrze z zainteresowaniem. Lektura po prostu wciąga. Szczególnie interesująca będzie dla tych, którzy już jakoś Steczkowskich znają, pamiętają lub słyszeli. Zwłaszcza w Stalowej Woli jest o tej rodzinie trochę złośliwych plotek. Obraz rodziny Steczkowskich pokazany w książce wygląda wiarygodnie. Powinien dać odpowiedź na wiele pytań. Historia Steczkowskich przedstawiona przez najstarszą córkę Stanisława i Danuty może nie spodobać się katolickim bigotom. Autorka mówi otwarcie o tym, że została poczęta w czasie gdy jej ojciec był jeszcze księdzem. Ten fakt zaciążył na całych, przyszłych losach rodziny. Do dzisiaj można usłyszeć, że Steczkowscy z tego powodu, że ojciec był byłym księdzem znajdowali się pod szczególną opieką ówczesnych władz komunistycznych. Agata Steczkowska w wiarygodny sposób rozwiewa te plotki.

Stanisław Steczkowski przestał być księdzem, ale nie przestał być człowiekiem wierzącym i to głęboko. Z resztą opis losów byłego księdza, który zakłada rodzinę i boryka się z trudnymi warunkami materialnym, niechęcią a często wrogością otoczenia, to temat na oddzielną książkę beletrystyczną albo na film. Przy okazji wychodzi, że hierarchowie kościelni uważani dzisiaj za wielkich ludzi w powikłanych sprawach zwykłych ludzi potrafili być wyjątkowo złośliwi i nawet wredni. W książce wychodzi to nie tylko na przykładzie rodziny Steczkowskich. Mimo, że autorki nie używają nazwisk bez trudu po inicjałach można odkryć o których biskupów chodzi.

Z książki ucieszą ci, którzy szukają pozytywnych odniesień do życia rodzinnego. Obraz życia rodzinnego Steczkowskich może się nawet wydać wyidealizowany. Jednak ile by kto chciał wytknąć autorce, że pokazuje swoją rodzinę przez różowe okulary, to nie zmieni faktu, że wychować dziewięcioro dzieci, zapewnić im wykształcenie i rozwijać talenty, to wielka sztuka. A przez wszystkie lata tych trudów tym, co trzymało Steczkowskich razem była najprawdziwsza miłość. Miłość i wiara. Bo mimo, że postrzegana i odczuwana po swojemu, to była to i chyba nadal jest wiara szczera i głęboka.
Zadowoleni z lektury będą również ci, których ciekawią społeczne, historyczne i ekonomiczne realia życia w naszym województwie. Jak trzeba było sobie radzić na podkarpackiej wsi w okresie niemieckiej okupacji, jak wyglądało codzienne życie za komuny w Stalowej Woli i Rzeszowie i jaką władzę w lokalnych społecznościach mieli księża, i jak się to wszystko zmieniało. Trzeba przyznać, że to społeczno – ekonomiczne tło zostało pokazane tak, że to dodatkowy walor książki.

STECZKOWSCY CZYLI NIEDOCENIONA AGATA?

Gdyby spytać przeciętnego mieszkańca Stalowej Woli i nie tylko z kim dzisiaj kojarzy się rodzina Steczkowskich, to pewnie większość odpowiedziałaby, że z piosenkarką Justyną. W książce o Justynie jest niewiele. Niema żadnych pseudo informacji z zajmujących się takimi sprawami czasopism i portali internetowych. Autorki skupiają się na rodzicach dziewięciorga rodzeństwa, czyli na Stanisławie i Danucie. Dużo miejsca poświęcają też pradziadkom i dziadkom, a są to historie dla na przykład dzisiejszej młodzieży całkowicie egzotyczne. Kto dzisiaj zrozumie, że pobierają się wdowiec z trójką dzieci z wdową z dwójką dzieci i potem mają jeszcze troje swoich. Jak to wtedy mówiono są dzieci moje, twoje i nasze.

W książce Agata Steczkowska podkreśla swoją rolę. Była najstarsza z rodzeństwa i jak pojawiały się kolejne dzieci, to na nią spadało coraz więcej obowiązków. Stale zaganiany ojciec, pracująca mama i kilkoro rodzeństwa z których każde ze swoim charakterem, zdolnościami i problemami. Agata musiała być mamą, opiekunką, nauczycielką i czasami ochroniarzem. Dawała sobie radę, dzięki wrodzonemu, twardemu charakterowi, ale również życie niezwykle ją hartowało. Wiele miejsca Agata poświęca swoim osiągnięciom artystycznym. Czuć na kartach książki, że autorka jakby miała pretensje, czy też żal, że osiągnięcia artystyczne rodziny, a w tym jej są niedoceniane. Podkreśla swoją rolę w tym wszystkim.

Momentami można odnieść wrażenie, że to jakby leczenie kompleksów. Jednak czy autorka nie ma prawa do swojego punktu widzenia na swoją rolę w rodzinie dla której często rezygnowała z osobistych ambicji? To musi być trudne w rodzinie w której co dziecko, to nie przeciętny talent. Z resztą w takich sytuacjach zawsze ktoś powie, że to właśnie leczenie kompleksów albo jakiś ekshibicjonizm no bo kto normalny wywleka sprawy rodzinne w książce. Ktoś inny z kolei powie, że to niezwykła odwaga, żeby wyciągać na światło dzienne takie sprawy rodzinne, jak u Steczkowskich. Dzisiaj to już mniej ważne, ale jeszcze niedawno powiedzieć o sobie publicznie, że jest się córką księdza, to wypalenie samemu sobie bolesnego piętna. To piętno szczególnie musiało boleć tu – w Stalowej Woli i regionie, gdzie Kościół jest tak ważny w życiu publicznym.

Nie ma książek, którym nie dałoby się czegoś zarzucić. W tym przypadku na przykład Agata Steczkowska słusznie podkreśla wagę rodzicielstwa, ale ani słowem nie wspomina o ojcu swojej córki. A przecież ojciec był dla niej osobą nie tylko kochana, ale mającą ogromny wpływ na jej życie. Trzeba jednak przyznać, że książka ma niewiele mankamentów i na pewno warto ja polecić każdemu.

Weronika Przestój

Kliknij aby dodać komentarz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

W Tarnobrzegu

Więcej w W Tarnobrzegu

“Program dymania samorządowców”

rta24.eu10 lipca 2020

Dofinansowania na remont ul. Orląt Lwowskich

rta24.eu9 lipca 2020

Solidarni z autyzmem, czyli „Gotowanie na niebiesko” w Grębowie

rta24.eu9 lipca 2020

Skorzystaj z nieodpłatnej pomocy prawnej

rta24.eu9 lipca 2020

Spotkanie informacyjne ws.nowo projektowanej drogi S74

rta24.eu9 lipca 2020
policja

Bezpieczny autobus – wykaz miejsc kontrolnych

rta24.eu8 lipca 2020

TDK zaprasza na kolejne letnie warsztaty

rta24.eu8 lipca 2020

Trwa Festiwal Muzyki Organowej i Kameralnej

rta24.eu8 lipca 2020

Ogłoszenie Zarządu Huty Stalowa Wola S.A. o wypłacie dywidendy za rok obrotowy 2019

rta24.eu7 lipca 2020