W Tarnobrzegu

Telewizja na usługach władzy

Telewizja na usługach władzy

Likwidacja telewizji miejskiej w Tarnobrzegu stała się faktem. Jedni są zadowoleni inni wręcz odwrotnie. Istnienie lokalnej telewizji, utrzymywanej z kieszeni podatników nie jest w Polsce niczym szczególnym. 

W większości przypadków media powoływane do życia przez samorządy stają się tubą aktualnej władzy. Często zdarza się również, że media chcące być niezależnymi po pewnym czasie chętnie wiszą u finansowej klamki lokalnej władzy. Samodzielne utrzymanie się na rynku w obecnych czasach jest coraz trudniejsze. Dogadanie się z wójtem, burmistrzem czy prezydentem daje gwarancję stałego dopływu finansów. W takim wypadku to, co nazywa się misją schodzi na plan dalszy.

AMBICJE, MOŻLIWOŚCI, POTRZEBY

Po co Tarnobrzegowi była potrzebna miejska telewizja? W latach dziewięćdziesiątych można było taki fakt zrozumieć. Nie było jeszcze internetu, funkcjonowała prasa i radio. Mogło się wydawać, że lokalna telewizja to nadążanie za nowoczesnością i nowoczesny środek komunikacji z mieszkańcami. Tarnobrzeg nie był tu wyjątkiem w regionie. Również w Stalowej Woli samorząd miasta został udziałowcem “Telewizji Miejskiej”. Można było również wytłumaczyć ten fakt tym, że nie było wówczas w Tarnobrzegu prywatnych inwestorów, którzy porwali by się na stworzenie lokalnej telewizji. Szybko jednak okazało się, że wśród ludzi władzy zwyciężyła pokusa żeby wykorzystać lokalną telewizję nie tyle do przedstawiania problemów miasta, co do lansowania własnej osoby. Pokusie tej uległ również prezydent Jan Dziubiński, inicjator powstania telewizji, któremu nie należy odmawiać dobrych intencji, przynajmniej na początku przedsięwzięcia.

TARNOBRZESKI RYNEK MEDIALNY

Zmieniały się czasy i zmieniał się w Tarnobrzegu rynek medialny. Pojawili się prywatni inwestorzy, którzy udowodnili, że można się z reklam utrzymać. Najlepszym przykładem jest sukces radia”Leliwa”.
Rozwijający się w Tarnobrzegu rynek medialny skłaniał do pytania o równe warunki konkurencji. Dla prywatnych mediów było to duże ryzyko, bo rynek reklam w Tarnobrzegu i okolicy nie jest duży. Prywatne media każdego dnia ryzykowały wszystkim, co posiadały. Telewizja miejska nie musiała się o to martwić, bo jej zabezpieczeniem była kasa miasta. Kolejnym krokiem w rozwoju mediów w Tarnobrzegu było powstanie portali internetowych, informujących o życiu Tarnobrzegu i regionu. Coraz wyraźniej było widać, że Tarnobrzeg nie jest medialną pustynią i nie grozi lokalnej społeczności brak dopływu informacji o tym, co dziejesię w mieście.

TUBA PANA PREZYDENTA

Zagrożeniem stawał się nie brak lokalnych mediów, ale wpływ lokalnych władz na niektóre z nich. Oprócz lokalnej telewizji władze Tarnobrzegu mają znaczące udziały w “Tygodniku Nadwiślańskim”. Taka sytuacja w oczywisty sposób powodowała, że te media były nadzwyczaj oszczędne i ostrożne w krytykowaniu poczynań panów prezydentów. Krytycy prezydenta Dziubińskiego gdy znaleźli się na jego miejscu szybko weszli w jego medialne buty i bez specjalnych oporów używali tych mediów do lansowania swojej polityki. Kwestia, czy telewizja jest dochodowa, czy deficytowa nie spędzała im snu z powiek. Tymczasem telewizji miejskiej pojawiła się konkurencja w postaci telewizji kablowej, uruchomionej przez Tarnobrzeską Spółdzielnię Mieszkaniową. Okazało się, że tokonkurencja nie tylko medialna, ale również polityczna. Dla nikogo w Tarnobrzegu nie było tajemnicą, że prezydent Norbert Mastalerz i prezes Tomasz Lenard nie darzą się sympatią.

WRESZCIE SPRAWA JASNA

Prezydent Grzegorz Kiełb zdecydował się na krok tyle słuszny, co politycznie ryzykowny. Likwidacja telewizji miejskiej oczyszcza sytuację na medialnym rynku. Rezygnacja z posiadania własnej tuby jest godna pochwały, ponieważ jest krokiem w stronę utrzymania właściwych standardów demokratycznych rządów. Nie można również nie docenićfaktu, że telewizja była finansowym workiem bez dna i to się również skończyło.

Jest to jednak posunięcie ryzykowne polityczne, bo prezydent Kiełb pozbywa się ważnego instrumentu oddziaływania na wyborców, a wiele wskazuje, że zbliżające się wybory na prezydenta Tarnobrzegu będą walką ostrą i chyba dość bezwzględną. Wiele słychać w Tarnobrzegu, że prezes Lenard, będący szarą eminencją życia politycznego w mieście, chętniewidziałby kogoś innego w fotelu prezydenta i nie tylko on.

NORMALNOŚĆ JEST TRUDNA

Tarnobrzeg, jak na miasto takiej wielkości ma nie źle rozwinięty rynek medialny. Kto się na nim utrzyma, a kto będzie musiał się zwinąć powinien decydować właśnie rynek. Rzetelna i bezstronna informacja o tym, co dzieje się w mieście wymaga, żeby z publicznych pieniędzy nie utrzymywano mediów. Za likwidację telewizji miejskiej należy jeszcze raz pochwalić prezydenta Kiełba. Był to akt odwagi. Można się zastanawiać, czy telewizja utrzymywana przez TSM spełnia powyższe standardy. Jeżeli miałaby być jednostronnym instrumentem w rozgrywkach politycznych, to w obecnej sytuacji zakłócałoby to medialny ład w Tarnobrzegu. Miejmy nadzieję, że prezesowi Lenardowi jak dotąd nie zabrakło, tak i nadal nie zabraknie zrozumienia i wyczucia tej sprawy.

Kliknij aby dodać komentarz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

W Tarnobrzegu

Więcej w W Tarnobrzegu

Budowa obwodnicy Tarnobrzega oficjalnie rozpoczęta

rta24.eu5 marca 2021

Wirtualne Dni Otwarte PUZ 8-12 marca

rta24.eu5 marca 2021

Sytuacja hydrologiczna i meteorologiczna na naszym obszarze jest korzystna

rta24.eu3 marca 2021

Konkurs – Znów dobrze się czuję, gdy o bezpieczeństwie rymuję!

rta24.eu2 marca 2021

Atrakcyjna oferta sklepu rowerowego TIP-TOP Raty 0 %

rta24.eu1 marca 2021

Huta Stalowa Wola na rzecz walki z Covid-19

rta24.eu1 marca 2021

Rozpoczęto prace przy Centrum Wspinaczkowym w Tarnobrzegu

rta24.eu26 lutego 2021

Geoportal Miasta Tarnobrzega – utrudnienia z dostępnością

rta24.eu26 lutego 2021

#ekowyzwanie – “Rolnik” wyróżniony

rta24.eu25 lutego 2021